© ASO/Pauline BALLET

Trzej najlepsi kolarze tegorocznego Tour de France po ukończeniu Wielkiej Pętli podzielili się swoimi wrażeniami.

Christopher Froome (Team Sky, zwycięzca 104. Tour de France):

Pola Elizejskie nigdy nie zawodzą. W tym miejscu jest coś magicznego, ostatnie trzy tygodnie myślało się o tym momencie. Każde moje zwycięstwo w Tour de France było wyjątkowe, stoczyłem na nich różne bitwy. Ten rok zapamiętam jako najciaśniejszą rywalizację i najtrudniejszą walkę o klasyfikację generalną. Chcę zadedykować ten sukces mojej rodzinie – Michelle, Kellan – wasza miłość i wsparcie umożliwiają mi jazdę. Jesteście ze mną w lepszych i gorszych momentach i to wy czynicie całą pracę wartą zachodu.

Chcę podziękować drużynie Team Sky – bez was nie osiągnąłbym tych zwycięstw. Ten Tour de France był moim największym wyzwaniem w karierze. Jazda rywali zmusiła mnie do większej pracy niż kiedykolwiek, więc chcę podziękować za ich postawę. Ostro się ścigamy, ale najważniejszy jest szacunek i przyjaźnie w peletonie. Nigdy nie zapomnę uczucia, które towarzyszy noszeniu żółtej koszulki na Polach Elizejskich.

Rigoberto Uran (Cannondale-Drapac, drugie miejsce):

Drugie miejsce niecałą minutę za Froomem wydaje mi się całkiem niezłym wynikiem. Finałowe podium w Paryżu jest największym sukcesem w mojej karierze. Ten rezultat chciałbym zadedykować mojej rodzinie, przyjaciołom, zespołowi i wszystkim, którzy wspierali mnie w ostatnich trzech tygodniach. Wiedzieliśmy, że ciężko będzie wygrać Tour de France, ale była taka możliwość, więc daliśmy z siebie wszystko. To był wspaniały wyścig. Do samego końca było bardzo ciasno, wszystko rozstrzygnęło się na finałowej jeździe na czas. Nie lubię mówić o moich szansach, bo kolarstwo to sport, w którym to nogi odpowiadają na te pytania. Wiedzieliśmy, że przyjeżdżam na Tour w dobrej formie, ale zawsze trzeba czekać do końca. Najważniejsza okazała się strata na pierwszej czasówce, potem różnice były niewielkie. To daje mi sporą nadzieję.

Romain Bardet (AG2R, trzecie miejsce):

Mogę być dumny z zajęcia miejsca na podium największego wyścigu świata drugi raz z rzędu. Cieszę się, że mam już takie doświadczenie w wieku 26 lat. To daje mi duży zastrzyk pewności siebie na przyszłość. Kontynuuję swoją pracę i nigdy nie przestanę marzyć o wielkich sukcesach. W górach byłem w czołówce i bardzo mi się to podobało, ale niestety wczoraj miałem bardzo zły dzień. Za cały wyścig dziękuję drużynie, razem z którą staraliśmy się walczyć z Team Sky. Pokazaliśmy, że stać nas na znakomitą jazdę i walkę o najwyższe laury.