Fot. Astana

Drugi tydzień rywalizacji w Tour de France był już zdecydowanie ciekawszy od pierwszego. Co według nas zaskoczyło pozytywnie, a co negatywnie?

Plusy:
Siła AG2R
Przez wiele lat byliśmy świadkami zdecydowanej hegemonii Team Sky. W tym roku obraz jest zgoła inny. Zdecydowanie na plus zaskakuje zespól Vincenta Lavenu, który rozgrywa swoją partię szachów. Bez wątpienia Romain Bardet ma przy sobie kilku bardzo silnych i lojalnych pomocników, którzy mogą doprowadzić go na czoło klasyfikacji generalnej.

Ambicja ponad trudnościami
Z przyjemnością przyznajemy, że skrajne ułatwienie trasy tegorocznego wyścigu odbiło się na atrakcyjności etapów pagórkowatych i górskich. Zarówno faworyci jak i puncherzy wykorzystywali każdą dogodną okazję do stworzenia ciekawej akcji ofensywnej, co kibicom z pewnością może się podobać. Z niecierpliwością czekamy na ostatnie górskie etapy.

Nic nie jest rozstrzygnięte
Od dawna nie było takiej sytuacji, by czołowka klasyfikacji generalnej mieściła się w tak małym odstępie czasowym. Można powiedzieć, że nawet Simon Yates ma nadal szanse na zwycięstwo w całym wyścigu, co tylko pokazuje jak wielkie emocje czekają nas na etapach w środę i czwartek. Idziemy robić popcorn.

Treck

Minusy
Gdzie ten Kondor?
Może i za bardzo „znęcamy” się nad Nairo Quintaną, lecz nie da sie ukryć, że Kolumbijczyk w tym roku zawodzi. Ponownie były wielkie zapowiedzi, a wyszedł mu tylko etap do Foix. Nie tak miał wyglądać ten wyścig w wykonaniu gwiazdy Movistaru.

Gdzie jest BORA?
Po stracie Petera Sagana i Rafała Majki, zespól BORA – hansgrohe praktycznie nie istnieje. Czarne koszulki były widziane jedynie w Pau, kiedy Maciej Bodnar do samego końca walczył o etapowy triumf. Gdzie są pozostali podopieczni Ralpha Denka? Zaczynamy się zastanawiać, czy jeszcze jadą w tym wyścigu.

Zagubieni Kazachowie
Fabio Aru robił absolutnie wszystko, by utrzymać żółtą koszulkę. Niestety, pokonała go własna ekipa, a zasadniczo jej brak. Niewykluczone, że właśnie brak kolegów nie pozwoli mistrzowi Włoch na odniesienie sukcesu, ale kto wie?