fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Bauke Mollema realizuje marzenia, Nairo Quintana tłumaczy powody swojej słabości, a Chris Froome znów chwali pomoc ze strony Michała Kwiatkowskiego. Zapraszamy na wypowiedzi po 15. etapie Tour de France!

Bauke Mollema (Trek – Segafredo)

To niesamowite! Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się wygrać na Tour de France. Pracowałem na to bardzo ciężko przez ostatnie kilka lat i to było moim celem. Potrzebowałem swojej szansy, a dziś sporo ekip chciało być z przodu. Pierwszą górską premię pojechałem na całego i próbowałem przeskoczyć do czołówki, a razem ze mną zrobiło to chyba 25 zawodników. Na ostatnich 30 kilometrach po prostu zaryzykowałem. Czas mi się dłużył, pościg był coraz bliżej, ale udało się. To mój największy sukces w karierze, spełniłem swoje największe marzenie. Jestem niesamowicie szczęśliwy.

Nairo Quintana (Movistar)

Czuję już zmęczenie, a dziś był bardzo trudny etap. Nie zregenerowałem się najlepiej i zostałem z tyłu. Od teraz będziemy do wyścigu podchodzić z etapu na etap i zobaczymy co uda się osiągnąć. Zawsze jednak walczymy i idziemy naprzód. Nie poddamy się. W kolarstwie głowa jest najważniejsza, ale kiedy twoje ciało nie odpowiada na to, co chce głowa, to nie możesz nic zrobić.

Chris Froome (Team Sky)

Nie ma chwili wytchnienia na tym Tourze. Dojeżdżaliśmy do najważniejszej góry tego dnia, Ag2r podkręciło tempo, a ja miałem defekt i musiałem zmieniać koło. Kwiato zatrzymał się przy mnie i zmieniliśmy koło tak szybko jak to było możliwe. Pozostali moi koledzy zostali za grupą i pomogli mi dołączyć, a tuż przed szczytem podjechał jeszcze Mikel Landa by pomóc mi nadgonić ostatnie kilkaset metrów do grupy.

Przez chwilę się bałem, że mogę dziś stracić koszulkę, ale znów muszę podziękować moim kolegom za to jak fantastyczną pracę dziś wykonali. Ja sam nie chciałem dzisiaj atakować, bardziej zależało mi na tym, by pilnować innych. Odjechał jednak Dan Martin i zyskał kilka sekund, a w tegorocznym wyścigu ważna jest każda sekunda, bo czołówka jest bardzo blisko siebie.