fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Mistrz Polski orlików Szymon Tracz (Wibatech 7R Fuji) w rozmowie z nami o Zbigniewie Klęku, mistrzostwach świata i zwycięzcy Giro d’Italia.

Samotne zwycięstwo na takiej trasie MP to wielki wyczyn. Możesz opowiedzieć jak to wyglądało z Twojej perspektywy?

Od samego początku czułem się świetnie pogoda i wszystko inne mi dopisywało, a najbardziej trasa wyścigu. Widziałem, że na finiszu nie mam zbytnio szans, więc przed startem postanowiłem zostawić dużo energii na decydujący moment na wyścigu. Atak musiał nastąpić na ostatnim podjeździe. Byłem w dobrej formie i liczyłem na to, że uda się utrzymać mocne tempo przez 45 kilometrów. Na szczęście się nie przeliczyłem.

Sezon rozpocząłeś w młodzieżówce Caja Rural. Co ten czas dla Ciebie znaczył, czego się nauczyłeś, czym się tam różni kolarstwo od tego w Polsce?

Treck

Sezon rozpocząłem bardzo mocno, ponieważ wyścigi zaczęły mi się już w lutym i praktycznie co tydzień miałem starty. W Hiszpanii jest lepszy klimat do ścigania, a co za tym idzie można przejechać więcej kilometrów wyścigowych i polepszać swoją formę.

Niestety po kilku miesiącach byłeś zmuszony wrócić do Polski. Jaki był faktyczny powód tej sytuacji?

Po prostu jako młoda osoba chciałem dalej się kształcić. Musiałem wrócić do kraju, aby podejść do matury i tak rozstałem się z hiszpańską ekipą.

Masz patent na zdobywanie medali na mistrzostwach Polski, a ten jako pierwszoroczny orlik smakuje chyba najbardziej?

Dla mnie każdy medal smakuje tak samo. Czy będzie to pierwszy czy ostatni rok orlika. Stając na starcie prawdę mówiąc nie zwracam uwagi na wiek rywalizujących ze mną zawodników. Ważny jest wyścig.

Jesteś w szerokiej kadrze na ME, ale myślami pewnie już przy mistrzostwach świata? To marzenie czy cel?

Trasa mistrzostw Europy to zdecydowanie nie moja bajka. Staram się myśleć głównie o Tour de l’Avenir i mistrzostwach świata. Solidnie trenuję w górach, aby godnie reprezentować kraj jako mistrz Polski.

Jesteś kolejnym kolarzem, który wychodzi „spod ręki” Zbigniewa Klęka. Nie ukrywasz sympatii do tego trenera. Chyba wiele Cię nauczył?

Trenerowi Klękowi zawdzięczam to, że u jego boku mogłem zacząć karierę kolarską. Przez wiele lat pokazał mi jakim ciężkim sportem jest kolarstwo. Nauczył mnie przed wszystkim wytrwałości i tego, że nie można się poddawać. Dzięki temu można osiągnąć wymarzony cel, oczywiście w odpowiednim czasie.

Masz czas na zerkanie na Tour de France? Jaki Ci się podoba tegoroczna edycja?

Po treningu staram się oglądać etapy Tour de France, ale także inne wyścigi. Wiele można podpatrzeć od zawodowców. Wiele się dzieje na takich wyścigach i jest to fascynujący Tour. Szkoda, że Rafał Majka tak pechowo zakończył start. Nie ma jednak co spuszczać głowy, bo pozostali nasi reprezentanci jadą dzielnie i bardzo mądrze.

W moim cyklu „W ogniu pytań” na pytanie o ulubionego kolarza odpowiedziałeś : Tom Dumoulin. To taki wzór do naśladowania, takim kolarzem chciałbyś być?

Zdecydowanie taka jazda jaką prezentuje Tom bardzo mi się podoba. Chciałbym w przyszłości jeździć tak jak on. Dumoulin pokazał na tegorocznym Giro, że jest ze stali.

Które wyścigi najbardziej Ci odpowiadają, w którą stronę chciałbyś pokierować swoją karierę?

Najbardziej odpowiadają mi wyścigi w cięższym terenie oraz wyścigi etapowe, na których się rozkręcam. Nie ukrywam, że chciałbym w przyszłości zapracować na kontrakt za granicą naszego kraju.

Jakie będą Twoje kolejne starty, jak się czujesz w ekipie Wibatech 7R Fuji?

Najbliższy start, czyli wyścig Dookoła Mazowsza mam pod koniec lipca, a następnie być może Memoriał Henryka Łasaka. Kolejne dwa starty to te, o których wspomniałem wcześniej. Ekipa Wibatech 7R Fuji jest naprawdę świetną i zgraną drużyną, która jeździ prestiżowe wyścigi ,gdzie mogę pokazać się z dobrej strony. Jestem tam najmłodszy i staram się brać przykład ze starszych i lepszych zawodników. Ich pomoc i cenne wskazówki owocują na wyścigach.