fot. ASO / Pauline Ballet

Dość nieoczekiwanie 15. etap Tour de France okazał się być bardziej emocjonujący niż wszyscy zakładaliśmy. Co nas zaskoczyło na plus, a co na minus?

Plusy:
W stylu Jensa
Dzisiejszy triumf jest dla Bauke Mollemy największym sukcesem w karierze. Nam wydawało się jednak, że na czele jedzie ktoś inny, a dokładnie Jens Voigt. Akcja była przecież w stylu Niemca, a Holender bardzo podobnie rzuca rowerem. Odświeżyły się dobre wspomnienia…

Trójkolorowa duma
Dla lokalnych kibiców, dzisiejsza akcja kolarzy AG2R była więcej niż doskonała. Podopieczni Vincenta Lavenu dokonali rzezi podobnej do tych, z których znana była ekipa Sky. Moment, w którym w grupie faworytów znajdowało się 14 kolarzy w tym 5 z fracuskiego zespołu na pewno nie umknął dyrekcji rywali.

Minusy:
Problemy z ojcem
Movistar największym wrogiem Nairo Quintany? Taką linię obrony przyjął ojciec Kolubijczyka. Z naszego punktu widzenia wydaje się jednak, że sam Condor jest totalnie zagubiony. Co jak co, ale takie straty nie powinny się przytrafiać takiemu zawodnikowi, nawet jesli jedzie drugi Wielki Tour z rzędu, a przed jego rozpoczęciem był podobno w życiowej formie.

Treck

Marginal gains
Wielka filozofia Team Sky brała pod uwagę wszystkie najmniejsze elementy kolarskiego rzemiosła. Dave Brailsford i jego świta chyba jednak zapomnieli o tym, że na górskim etapie także wypłaszczenia mogą być istotne. Nie ma tutaj znaczenia defekt lidera, który przyszedł raczej po dłuższej chwili.