Fot. BORA-hansgrohe

Mistrz świata w swoim stylu skomentował decyzję sędziów o neutralizacji ostatniego okrążenia na ósmym etapie Tour de Suisse.

Ósmy etap szwajcarskiego wyścigu przebiegał po rundach w Schaffhausen. W końcówce pojawiało się wiele ataków, ale ostatecznie to Peter Sagan (BORA-hansgrohe) zwyciężył po sprincie z peletonu – był to jego piętnasty sukces w Tour de Suisse oraz 95. w karierze.

Drużyna wykonała znakomitą pracę na ostatniej rundzie i łapała wszystkie odjazdy. Musiałem wykorzystać wszystkich kolegów, ale w końcówce udało mi się podczepić pod Quick-Step Floors. Zostałem na kole Matteo Trentina, a potem dojechał Sacha Modolo, co było dla mnie dodatkowym atutem. Miałem nadzieję, że Włoch ruszy jako pierwszy, ale on odbił do prawej, a ja uznałem, że tam jest niebezpiecznie i pojechałem w lewo

– opisał końcówkę etapu Sagan.

W wypowiedzi po odcinku mistrz świata odniósł się do decyzji sędziów o neutralizacji ostatniej rundy, by zapewnić bezpieczeństwo kolarzom walczącym o klasyfikację generalną i dać nieco oddechu sprinterom. Słowak w swoim stylu skomentował przebieg etapu.

Runda była dla mnie dobra, techniczna, z podjazdami i zjazdami. Czasami było niebezpiecznie, ale to część gry. Słyszałem, że niektórzy narzekali, ale takie jest kolarstwo. Patrząc w ten sposób ja też mógłbym składać skargi, bo na wyścigach są długie podjazdy, które nie pasują moim nogom i muszę uważać, żeby nie przekroczyć czasu. W końcówce było nas mniej, ale dla mnie to żadna różnica – wciąż muszę pokonać dziesięciu lub więcej sprinterów.