©BettiniPhoto / Astana Pro Team

Duńczyk zaskoczył rywali znakomitą formą i, dzięki atakom od samego startu, zwyciężył w Criterium du Dauphine.

Fuglsang przed startem ostatniego odcinka zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, ponad minutę za Richie Porte (BMC). Dzięki wielu akcjom i odpowiedniej taktyce to Duńczyk cieszył się jednak z końcowego zwycięstwa – zaledwie 10 sekund przed Australijczykiem.

To było niesamowite, od startu wszyscy atakowali żółtą koszulkę. Porte został sam i przez chwilę było zamieszanie, dopóki Fabio [Aru] nie zaatakował, bo wtedy wszyscy musieli gonić. Wykorzystałem tę sytuację i pojechałem za Martinem jak ruszył na finałowym podjeździe. Naprawdę, nie wierzę w to, co się stało: jestem bardzo, bardzo szczęśliwy, to po prostu wspaniałe!

– powiedział na mecie szczęśliwy Fuglsang.

Po odejściu z Astany Vincenzo Nibalego to Fuglsang otrzymał rolę lidera zespołu na Tour de France. Kontuzja wykluczyła jednak Fabio Aru z Giro d’Italia i ostatecznie kazachski zespół pojedzie z dwoma faworytami. Pokaz mocy w Criterium du Dauphine sprawił, że wszyscy będą musieli mocno pilnować Duńczyka i Włocha.

Próbowałem być liderem w 2013 roku, bez mocnej drużyny. Potem pracowałem na Vincenzo i nie odnosiłem większych sukcesów – czasem to Nibali był moim rywalem wewnątrz zespołu. Otrzymanie takiej możliwości jest idealne, to dla mnie wielka motywacja, taka jak srebrny medal na zeszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich. Pokazałem, że jak dostanę szansę, to stać mnie na dobry występ.

Na finałowym podjeździe praca w czołowej grupie spadła na Christophera Froome’a (Team Sky), który był głównym faworytem do zwycięstwa w wyścigu. Zmęczony Brytyjczyk nie zdołał jednak odpowiedzieć na ataki Daniela Martina (Quick-Step Floors) i Fuglsanga, a potem odjazdy Louisa Meintjesa (UAE Abu Dhabi) i Emanuela Buchmanna (BORA-hasngrohe).

W tym roku Froome nie jest na tym poziomie, co kiedyś – takie mam wrażenie. Wydaje się, że trochę bardziej cierpi, to nie jest Froomey, do którego się przyzwyczailiśmy – wygrywającego każdy wyścig, w którym startuje. Contador również wydaje się być daleko od swojego szczytu. Mamy jednak jeszcze 20 dni i wiele się może wydarzyć. Może jestem zbyt silny, ale Richie też jest już mocny. Do zakończenia Touru jest daleka droga, ale od tych dwóch gości oczekujemy więcej.

Duńczyk drugi raz będzie miał możliwość jazdy „na siebie” w Wielkiej Pętli. Po zwycięstwie w Criterium du Dauphine – jaki wynik zadowoli go w Tour de France?

W 2013 roku byłem siódmy, a na początku tego sezonu liczyłem na poprawę. Wskoczenie do czołowej piątki, to nie jest łatwy cel. Na Tour de France będzie ogromna walka. Moja ambicja się nie zmienia – chcę poprawić siódmą lokatę.