Astana Pro Team / ©BettiniPhoto

Jakob Fuglsang, Richie Porte, Christopher Froome i Fabio Aru byli głównymi bohaterami bardzo ciekawego, szóstego etapu Criterium du Dauphine. Cała czwórka próbowała ataków, ale wszystko rozegrało się w sprincie.

Piątkowy odcinek padł łupem Jakoba Fuglsanga (Astana), który pokonał w bezpośredniej walce Richiego Porte (BMC) i Christophera Froome’a (Team Sky). Czwarty był Fabio Aru (Astana), który wcześniej próbował odjazdu.

Jakob Fuglsang (Astana):

Jako drużyna pojechaliśmy dzisiaj bardzo dobrze. Zarówno ja jak i Fabio pokazaliśmy, że treningi przygotowujące nas do Dauphine i Tour de France były naprawdę udane i dzisiaj na podjazdach byliśmy mocni. Znaliśmy tę wspinaczkę, bo sprawdziliśmy ją kilka dni przed wyścigiem. Mieliśmy odpowiednie przełożenia i mogliśmy dostosować tempo. Przed rozpoczęciem góry poprosiłem Michaela Valgrena o podprowadzenie nas na czoło i on wykonał wielką pracę. Ten triumf jest dla Michele Scarponiego i całego zespołu, który pojechał świetny etap.

Richie Porte (BMC):

Jestem naprawdę zadowolony z przebiegu etapu. Wszystko sprowadziło się do walki liderów jeden na jednego. Niezbyt cieszyłem się na myśl o zjazdach, więc taki wynik jest bardzo dobry. Szybko jechaliśmy pod górę, ale w dół osiągaliśmy ogromne prędkości, dobrze, że było bezpiecznie. Świetnie jest mieć żółtą koszulkę, ale wiem, że w najbliższych dwóch dniach będzie super ciężko. Czuję, że stać mnie na obronę, a nasza ekipa jest na tyle mocna, żeby wykończyć pracę w niedzielę. Jestem w dobrej formie i chciałbym utrzymać żółtą koszulkę do końca.

Christopher Froome (Team Sky):

Skłamałbym, gdybym powiedział, że cieszę się z trzeciego miejsca, bo liczyłem na wygraną. Na ostatnim kilometrze byłem zbyt niecierpliwy, wykonałem dużą pracę, żeby złapać Fuglsanga, a potem zacząłem sprint ze zbyt daleka. Mogło jednak być dużo gorzej! Byłem z przodu, nogi pracowały całkiem nieźle. Cieszę się, że jechałem razem z Richiem, który jest w niesamowitej formie. Nigdy wcześniej nie jechałem tego zjazdu, nie znałem go, ale słyszałem, że jest bardzo niebezpieczny. Nieźle się bawiłem, to było jak w grze komputerowej. Myślę, że mam jeszcze wiele pracy do wykonania, ale wszystko zmierza w odpowiednim kierunku.

Fabio Aru (Astana):

Jestem bardzo szczęśliwy, że Jakob wygrał. Dobrze się czułem na podjeździe, więc spróbowałem ataku… jak mnie doszli na zjeździe, to uznałem, że ktoś tutaj za bardzo ryzykuje. Myślę, że razem z Jakobem wykonaliśmy dużą pracę. Dopiero wróciłem do ścigania, więc wolę się skupiać dzień po dniu i zobaczyć jak wszystko się rozstrzygnie w niedzielę.