fot. BORA-hansgrohe

Rafał Majka (BORA-hansgrohe) nie dał się zaskoczyć rywalom na królewskim etapie wyścigu Tour of California, i dzięki wspaniałej jeździe na finałowym podjeździe pod górę Baldy, utrzymał pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Oto, jak mistrz Polski podsumował ten etap. 

Nie wygrałem, ale myślę, że drugie miejsce jest dobrym rezultatem. Chciałbym podziękować kolegom, którzy wykonali dziś dla mnie wspaniałą pracę. Jutro będę próbował obronić koszulkę lidera, ale w rywalizacji z [Andrew] Talanskym będzie to trudne. Chciałem dziś zyskać kilka sekund, ale nie było to łatwe, zwłaszcza, że nie wiedziałem, jak wygląda końcówka – było sporo zakrętów, zacząłem finiszować sto metrów przed metą, ale Talansky zdołał mnie wyprzedzić. Gdy spojrzę na to, jak jedzie mi się w tym wyścigu, to nie jest źle. Na 24-kilometrowej jeździe indywidualnej na czas będziemy walczyć

-powiedział Rafał Majka w oświadczeniu prasowym drużyny BORA-hansgrohe.

W ucieczce dnia pokazał się także kolega Majki z drużyny – Peter Sagan, który zbierał punkty na lotnych premiach, by nie dać się rozebrać z zielonego trykotu.