Fot. Giro d`Italia

Najdłuższy etap 100. edycji Giro d’Italia to pełna kulinarnych odniesień przeprawa przez Nizinę Padańską – sprinterską ziemię obiecaną. Będzie parmezan, ocet z Modeny i tagiatelle ragu, a wszystko zwieńczy galop ulicami Reggio Emilia.

Urodzajna i płaska jak stół Nizina Padańska jest stałym elementem włoskiego wielkiego touru, koniecznym przystankiem oddzielającym rywalizację w Apeninach od dalszego ciągu batalii toczonej na przełęczach Alp czy Dolomitów.

Przed nami ostatni rzut oka na górski kręgosłup włoskiego buta, zanim autostrada A1 powiedzie barwny peleton przez równiny Emilii-Romanii, słynące z produkcji parmezanu i doskonałego octu, łagodnym łukiem ominie budzącą oczywiste skojarzenia Bolonię (której mieszkańcy nazywają spaghetti bolognese tagiatelle ragu – przy okazji wizyty polecam zamówić porcję w charakteryzującej się prawdziwie rodzinną, włoską atmosferą Osteria dell’Orsa), zmierzając ku nieuniknionemu sprinterskiemu finałowi w Reggio Emilia. O ile zatem czeka nas raczej przewidywalny dzień w kontekście rywalizacji sportowej, do miski makaronu będzie jak znalazł.

Czwartkowy odcinek jest bowiem przedostatnią szansą dla sprinterów, którym tym razem odebrane zostało prawo walki o najwyższe honory podczas tradycyjnej parady w Mediolanie. W takiej sytuacji ci z nich, dla których cyklamenowa koszulka nie jest warta przechodzenia przez tortury na Mortirolo i Stelvio najprawdopodobniej mają już zabukowane bilety do domu, jednak jeszcze dziś i jutro dadzą z siebie absolutnie wszystko, by uratować swoje Giro d’Italia. Lub wyrównać wynik. Lub też dowieść swojej dominacji.

Treck

Oto, co na temat 12. etapu 100. edycji wyścigu Giro d’Italia mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 12, 18 maja: Forli > Reggio Emilia (229 km, *)

Najdłuższy etap wyścigu, pełny kulinarnych odniesień i bez dwóch zdań dedykowany sprinterom.

Pytaniem dnia nie będzie tym razem „jak?”, ale „kto?”, a do wymienienia realistycznych triumfatorów czwartkowego odcinka ponownie wystarczą palce jednej ręki.

Po imponującym otwarciu Andre Greipel (Lotto Soudal) nie był w stanie dotrzymać kroku swoim młodszym oponentom, jednak jedenaście dni rywalizacji w nogach może przechylić szalę zwycięstwa na rzecz doświadczonego Niemca.

Wydaje się, że spośród młodych wilków to Fernando Gaviria (Quick-Step Floors) powinien lepiej zregenerować się po trudach wspinaczki w Apeninach, jednak jak już udało mu się dowieść, Caleb Ewan (Orica-Scott) wygrywa właśnie wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Końcówka w Reggio Emilia powinna odpowiadać stylowi, w jaki rozprowadza go jego ekipa, a łuk na ostatnich 300 metrach może pozbawić wszelkich atutów jego kolumbijskiego rywala. Ponadto kieszonkowy Australijczyk oszczędzał siły podczas środowego etapu, dotarłszy na metę razem z konającym Jakubem Mareczko (Willier-Triestina).

Ten ostatni ma swojej drużynie spory dług do spłacenia po tym, jak do udzielenia mu pomocy na nieszczególnie trudnych hopkach oddelegowani zostali niemal wszyscy jej członkowie. Nie będę w tym miejscu rozważać, czy dla tego stopnia braku fizycznego przygotowania lub wydolności jest miejsce w zawodowym wydaniu kolarstwa, jeśli jednak Jakub zamierza się odwdzięczyć jeszcze w tej edycji Giro d’Italia, w piątek dostanie ku temu lepszą okazję – będzie tak krótko i płasko, że nie powinien zdążyć dostać zadyszki.

Wracając jeszcze do czwartkowego odcinka, outsiderami będą Sasha Modolo (UAE Team Emirates), Sam Bennett (Bora-hansgrohe), Phil Bauhaus (Team Sunweb) czy Ryan Gibbons (Dimension Data).

 

Pełną zapowiedź 100. edycji Giro d’Italia można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj