Fot. Katusha-Alpecin

Pierwszy z ważniejszych etapów tegorocznej edycji wyścigu Giro d`Italia z metą na Etnie, drużyna Katusha-Alpecin przejechała ze zmiennym szczęściem. Z tarapatów wybrnął lider drużyny Ilnur Zakarin, ale kontuzji doznali Pavel Kochetkov i Alberto Losada. 

Ilnura Zakarina od początku wyścigu prześladuje, co prawda niewielki, ale jednak pech. Na trzecim etapie Tatar stracił kilka sekund w momencie, gdy peleton podzielił silny, boczny wiatr, a tuż przed podjazdem na Etnę, Zakarin zaplątał się w kraksę na jednym z ostrych zakrętów. Mimo to zdołał dojść do peletonu i ukończyć etap na drugim miejscu. Obecnie zajmuje czternaste miejsce w klasyfikacji generalnej, znajdując się w grupie kolarzy tracących do lidera Boba Jungelsa (Quick-Step Floors) czternaście sekund – są w niej także m.in. Vincezno Nibali (Bahrain-Merida), Nairo Quintana (Movistar) i Thibaut Pinot (FDJ).

To był dla mnie dobry dzień. Na finałowym podjeździe pod Etnę było bardzo ciężko, ponieważ wiał czołowy wiatr, dlatego też nie było wielu ataków. W końcówce próbowałem uciec, by zarobić kilka sekund. Niestety dla naszej drużyny, pecha miało także dwóch innych kolarzy [Kochetkov i Losada]

-podsumował etap z metą na Etnie Ilnur Zakarin.

Podobnej kontuzji do Pavla Kochetkova doznał Alberto Losada, któremu lekarze nastawili obojczyk w ambulansie, dzięki czemu Hiszpan mógł kontynuować jazdę. Istniało niebezpieczeństwo, że nie zdoła on ukończyć etapu w limicie czasu, ale udało się tego uniknąć.

Ostatecznie Pavel Kochetkov się wycofał, a Alberto Losada kontynuuje jazdę.