Michał Kapusta / naszosie.pl

Po chaotycznym etapie i niezwykle ciekawym finiszu w Cles, zwycięzcą czwartego etapu Tour of the Alps został Matteo Montaguti. Włoch po przekroczeniu linii mety od razu podziękował Thibaut Pinot (FDJ), który podczas ostatecznej rozgrywki zagrał wobec niego „fair play”.

Kiedy kilka kilometrów przed metą uciekinierzy mieli jeszcze minutę przewagi, wydawało się, że peleton nie ma szans powalczyć o etapowy triumf. Kolarstwo pokazało jednak, że jest niezwykle przewrotne, dając grupie zasadniczej możliwość zgarnięcia jednego z najważniejszych skalpów. W sprincie najszybszy okazał się Matteo Montaguti, dla którego było to pierwsze zwycięstwo po 7 latach posuchy.

Niezmiernie się cieszę, że po tylu latach posuchy w końcu udało mi się odnieść zwycięstwo. Bardzo chciałem tu przyjechać i prosiłem dyrektorów, by mi na to pozwolili. Nie dość, że udało mi się wygrać etap, to jeszcze doskonale przecieram się w wyższych górach przed zbliżającym się Giro d’Italia. Co ciekawe, zespół chciał jedynie, bym postarał się odebrać bonifikatę Thibaut Pinot, a mi udało się jako pierwszemu wjechać na metę.

– powiedział na konferencji prasowej doświadczony Włoch.

Włoski kolarz reprezentujący zespół Ag2r przyznał także, że podczas finałowego sprintu, Thibaut Pinot zachował się wobec niego zgodnie z duchem sportu.

Thibaut doskonale wiedział, że z lewej strony nikt go nie wyprzedzi. Jednocześnie zostawił mi miejsce przy prawej bandzie, by nie dać mi żadnej możliwości do wywrócenia się. Po przejechaniu linii mety od razu podjechałem mu podziękować, bo było to jedno z piękniejszych zachowań na finiszu w ostatnim czasie. Szacunek dla Thibaut.

BMC

– dodał.

33-latek wspomniał również, że miał ochotę zaatakować w tym samym momencie co Hubert Dupont, co pokazuje w jak dobrej jest formie przed Giro d’Italia.

Na podjeździe musieliśmy zostać z Domenico, lecz później mieliśmy możliwość odjazdu. Hubert skoczył w tym samym momencie, w którym ja miałem na to ochotę. Nie chciałem jednak gonić za kolegą z drużyny, który miał szansę na zgarnięcie etapu i koszulki lidera. Tak dobra forma bardzo mnie buduje przed La Corsa Rosa. Na pewno będę chciał pomóc naszemu liderowi, ale także poszukam okazji dla siebie. W zeszłym sezonie było już blisko, lecz czuję, że tym razem jestem mocniejszy. Moim prywatnym celem z pewnością będzie zwycięstwo etapowe.

– zakończył Montaguti.

Już jutro dojdzie do ostatecznej bitwy w ramach Tour of the Alps. Na kolarzy czekać będzie prawie 200 kilometrowy etap ze Smarano do Trydentu, na którym do przejechania będą dwie ciężkie góry – Passo Durone i Monte Bondone.

Z Cles, Dawid Gruntkowski