Fot. Trek-Segafredo/©Kristof Ramon

Włoski kolarz drużyny Trek-Segafredo, Giacomo Nizzolo, który od grudnia ubiegłego roku zmagał się z kontuzją kolana, od dwudziestu dni trenuje bez bólu, zatem podjął decyzję o powrocie do ścigania. Wkrótce wystartuje w wyścigu dookoła Chorwacji. 

Cieszę się, że znów będę się ścigał, ponieważ brakowało mi adrenaliny. Stęskniłem się także za drużyną. W ostatnim czasie trenowałem po cztery, pięć, sześć godzin, i nie odczuwałem żadnych dolegliwości. Jedynym problemem jest to, że moi koledzy mają już w nogach wyścigi klasyczne, zatem jestem ciekawy, jak będzie mi szło (śmiech)

-powiedział Giacomo Nizzolo.

W poprzednim sezonie o tej porze roku, Nizzolo miał już na koncie kilka miejsc w pierwszej trójce w wyścigach Tour Down Under i Dubai Tour. W Dubaju zajął także drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. W Chorwacji odniósł swoje pierwsze zwycięstwo (na pierwszym etapie), a potem dołożył także triumf na trzecim odcinku. Z wiadomych powodów, w tym sezonie oczekiwania wobec niego są mniejsze.

Tak, w zeszłym roku wygrałem w Chorwacji dwa etapy, ale musimy być realistami. Nie ścigałem się od prawie sześciu miesięcy, więc muszę nabrać najpierw wyścigowej prędkości i przypomnieć sobie, jak jeździ się w peletonie. Ale oczywiście, jak zawsze, będę walczył o zwycięstwo. Myślę, że moja forma będzie rosła z każdym wyścigowym dniem. Wiem jednak, że na początku wyzwaniem będzie dla mnie utrzymanie się w peletonie, ale zobaczymy…

-powiedział Nizzolo.

BMC

Jego celem w najbliższych tygodniach będzie także obrona koszulki mistrza Włoch, a później start w Giro d`Italia. Jeśli uda mu się stanąć na starcie jubileuszowej edycji Rosa Corsa, jego forma także będzie gorsza niż w poprzednich latach.

Z jednej strony Giro jest bardzo blisko, a z drugiej bardzo daleko. Najpierw muszę wystartować w Chorwacji, a potem zobaczymy. Mam nadzieję, że pojawię się na Sardynii, ale nawet jeśli tak się stanie, to nie będą towarzyszyły mi takie same uczucia, forma i nogi jak w ostatnich latach

-zakończył Nizzolo.

Pomijając wszystkie wyżej przytoczone rozważania na temat dyspozycji Giacomo Nizzolo, najważniejsze dla Włocha jest to, że uporał się z kontuzją, dzięki czemu może ponownie przypiąć numer startowy do koszulki.