Miwa iijima/Cor Vos © 2017

Michael Matthews będzie absolutnym numerem 1 w składzie Team Sunweb na jutrzejsze Mediolan – Sanremo. Australijczyk uważa, że jego zespół powinien pojechać swój wyścig, nie zważając na poczynania rywali.

Popularny „Bling” jest zdecydowanie główną opcją Team Sunweb na końcówkę sobotniego monumentu. Australijczyk jest bowiem ze swojej szybkości, jak i umiejętności wjazdu krótszych podjazdów w bardzo wysokim tempie. Tym samym, może on zostać użyty w obu scenariuszach. Ewentualnym „planem B” może być jedynie Tom Dumoulin, który ma za sobą przyzwoite tygodnie.

Matthews jest jednak dopiero po jednym wyścigu. Start w Paryż – Nicea nie był jednak tak dobry, jak tego oczekiwał.

Podczas Paryż – Nicea miałem lepsze i gorsze chwile. Szczególnie dwa pierwsze etapy były rozczarowujące, lecz kiedy późno wchodzisz w sezon, brak rytmu wyścigowego daje się we znaki. Trochę szkoda, że nie potrafiłem pojechać tak, jak choćby w zeszłym sezonie, ale to już za mną. Podczas czasówki na Mont Broully pokazałem, że moje nogi potrafią mocno kręcić.  – powiedział.

Najbliższym celem „Blinga” będzie wspomniane już Mediolan – Sanremo. Australijczyk zdaje sobie sprawę, że jest w stanie powalczyć o dobry wynik, a także, według niego, jego zespół jest w stanie zapewnić mu odpowiednie wsparcie.

W Sanremo chodzi o to, by zachować jak najwięcej energii na finał. Liczę, że zdołam utrzymać moje nogi w jak najlepszej formie, co pozwoli mi wjechać podjazdy w czołówce i powalczyć na finiszu. Mam już na swoim koncie podium, więc wiem jak to działa. W tym roku postaram się to poprawić. Z pewnością będę mógł liczyć na odpowiednią pomoc, lecz trasa jest na tyle trudna, że niektórzy z nas mogą puścić koło. Musimy zagrać w swoją grę, w ogólne nie zwracając uwagi na innych. To ma być nasz wyścig. – zakończył.

BMC

Transmisja z „la Primavery” już w sobotę o 14:15 w Eurosporcie 2.