Fot. BMC

Były kolarz Team Sky, Nicolas Roche (obecnie BMC), napisał na łamach irlandzkiego dziennika „Irish Independent”, że nie udzieliłby poparcia sir Dave`owi Brailsfordowi, ponieważ nauczył się, że jedyną osobą, za którą może ręczyć jest on sam. 

Irlandczyk Nicolas Roche, który ściga się obecnie w wyścigu Paryż-Nicea, po każdym etapie pisze felieton publikowany na łamach „Irish Independent”. Opisuje w nich walkę w „wyścigu ku słońcu” z własnej perspektywy.

Środowy artykuł postanowił jednak poświęcić kontrowersjom wokół Team Sky. Roche uzasadnił, że zamierzał zrobić to już we wtorek, ale nie chciał, by dywagacje na ten temat przyćmiły wspaniałe zwycięstwo jego rodaka, Sama Bennetta.

„Jako były kolarz Sky poczułem się zobligowany do tego, by wypowiedzieć się na temat tej sagi. Kontrowersje dotyczą sezonów 2011 i 2012, ale ludzie z pewnością chcą się dowiedzieć, co działo się w tej drużynie za czasów, gdy ja się w niej ścigałem, czyli w latach 2015-2016.

Prawda jest taka, że podczas mojego dwuletniego pobytu w Team Sky nigdy nie zostałem poproszony, by złamać albo nawet naruszyć antydopingowe prawo – ani etycznie, ani formalnie.

Zdaję sobie sprawę, że bez względu na to, co powiem lub zrobię, zawsze znajdą się tacy, którzy będą uważać, że wszyscy kolarze stosują doping, albo przynajmniej wszyscy ci, którzy wygrywają wyścigi. Ale ja wiem, że to nie jest prawda. Można wygrać profesjonalny wyścig kolarski bez stosowania substancji wspomagających. Wiem to, ponieważ sam wygrywałem wyścigi w czysty sposób.

Media doniosły, że Chris Froome odmówił udzielenia wsparcia Dave`owi Brailsfordowi, i chciałbym zadeklarować, że prawdopodobnie zrobiłbym tak samo. Przeszłość nauczyła mnie, że nie warto wkładać rękę do ognia za kogokolwiek [Nicolas Roche użył zwrotu ‚put your hand in the fire for anyone’, hiszpańskiego powiedzenia, którego używa się, gdy chce się wyrazić do kogoś bezgraniczne zaufanie – M.W.]”, napisał Roche.

Nicolas Roche zajmuje w wyścigu Paryż-Nicea 45. miejsce w klasyfikacji generalnej.