Quick Step Floors / Tim De Waele

Temat hamulców tarczowych wywołuje w peletonie ogromne kontrowersje. Jednym z nielicznych obrońców wprowadzenia takiego rozwiązania jest Tom Boonen.

Na pierwszym etapie Abu Dhabi Tour doszło do kraksy, w której ucierpiał kolarz Team Sky Owain Doull. Brytyjczyk, widząc zniszczony but, stwierdził, że winę za rozcięcie ponosi hamulec tarczowy z roweru Marcela Kittela. Chociaż nagranie z peletonu pokazuje, że najprawdopodobniej nie było to w żaden sposób związane, to w internecie momentalnie rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa.

Niemiecki sprinter, dla świętego spokoju, zmienił rower i pozostałe etapy przejechał już z hamulcami na obręczach. Rezygnować z testowania tarczówek nie zamierza jednak Tom Boonen, który otrzymał nawet od Specialized specjalny rower przed brukowanymi klasykami.

Utrzymuję swoje zdanie, że tarczówki nie są niebezpieczne. Odważyłem się nawet zatrzymać koło ręką przy 60km/h. To absurd, hamulce tarczowe zdają się być największym problemem świata. Nie mogę zrozumieć tego szumu. Kraksa, w której uczestniczy 30 kolarzy z połamanymi rękami i nogami to coś normalnego. Jedno rozcięcie, rzekomo wywołane tarczą, to wiadomość stulecia

– irytował się Boonen w wypowiedzi dla road.cc.

Co ciekawe gazeta Het Nieuwsblad postanowiła sprawdzić słowa Boonena i przed Omloop Het Nieuwsblad nagrała krótki materiał, na którym mechanik grupy Veranda’s Willems Crelan, Tim Dejonghe, rozkręca tylne koło roweru i zatrzymuje je… kciukiem.

Hamulce tarczowe wciąż mają zdecydowanie większy peleton przeciwników niż zwolenników. W ostatnim czasie krytyczne zdanie wyrazili m.in. Christopher Froome i Nairo Quintana. Adam Hansen zauważa z kolei, że Boonen zmienił zdanie.

Tom Boonen w zeszłym roku był przeciwny tarczówkom, a teraz kończy karierę i nagle je kocha.