Szymon Gruchalski / Tour de Pologne

Włoch w sezonie 2016 znakomicie jechał w Vuelta a Espana. Teraz uważa, że jest gotowy, by podjąć wyzwanie i zmierzyć się z najlepszymi w Giro d’Italia.

Davide Formolo jest postrzegany jako jeden z największych włoskich talentów ostatnich lat. W 2015 roku kolarz potwierdził swoje umiejętności wygrywając czwarty etap Giro d’Italia. Chociaż kolejne sukcesy nie przychodziły tak łatwo, to poprzedni sezon kolarz Cannondale-Drapac zwieńczył dziewiątą lokatą w klasyfikacji końcowej Vuelta a Espana. Wcześniej był też czwarty w Tour de Pologne. Własnie w Polsce i Hiszpanii najlepiej było widać największą słabość Formolo – jazdę na czas. Swój sezon Włoch podsumował w długiej rozmowie z cyclingnews.com.

W Romandie zaliczyłem kraksę, po której nie mogłem ruszać nogą. Pojechałem Giro i liczyłem na to, że uraz „sam się wyleczy”. Po Różowym Wyścigu zdecydowaliśmy o starcie w Vuelta a Espana, bo we Włoszech mój poziom nie był taki jak oczekiwaliśmy. Byłem przygnębiony, chciałem pokazać, że to nie byłem prawdziwy ja. Pojechałem więc na mistrzostwa Włoch, potem zająłem czwarte miejsce w generalce Tour de Pologne i drugie na najtrudniejszym etapie. Myślę, że to w Polsce pokazałem swój poziom, wróciłem. Na Vuelcie mieliśmy Andrew Talansky’ego, pomagałem mu i starałem się z nim być w najtrudniejszych momentach. 

Chociaż Formolo otrzymał rolę pomocnika, to zdołał ukończyć hiszpański Wielki Tour w czołowej dziesiątce. Młody kolarz cieszył się, że mógł pomóc swojemu liderowi w zajęciu piątego miejsca. Wysoka lokata pomimo powrotów do samochodu, dowożenia bidonów i żeli w trudnych końcówkach pokazało, że Davide potrafi jeździć na wysokim poziomie przez trzy tygodnie.

Następnym krokiem jest pojechanie na siebie. To mój główny cel. Wygrałem etap Giro, ale teraz chcę spróbować klasyfikacji generalnej. W Polsce mieliśmy trochę pecha z fatalną pogodą i odwołanym etapem w Bukowinie. Tak naprawdę był jeden górski odcinek zamiast dwóch. Zobaczymy czy już na Giro dostanę wymarzoną rolę lidera. Wykonałem dobrą pracę na Vuelcie, wspierałem kolegów każdego dnia. Na razie zero stresu – trenuję i wszystko idzie zgodnie z planem. Na starcie Giro zobaczymy w jakiej jestem formie.

Program startowy Formolo będzie bardzo podobny do tego z 2016 roku. Wiosną Włoch nie pojawi się jednak na Tour de Romandie, a zamiast tego wybierze Tour of the Alps (dotychczas Giro del Trentino) i Liege-Bastogne-Liege. W poprzednim sezonie kolarz Cannondale-Drapac pojawiał się również w Volta a la Comunitat Valenciana, GP Industria, Tirreno-Adriatico oraz w Volta a Catalunya.

Kross

Zimą Formolo pracuje głównie nad jazdą indywidualną na czas. Na Vuelcie podczas czterdziestokilometrowego etapu Davide stracił do Christophera Froome’a ponad 5 minut.

Jazda na czas to moja słabość. To było widać na Vuelcie, ale zawsze byłem w tym kiepski. Teraz uznałem, że nigdy nie wygram czasówki, ale muszę próbować jak najmniej tracić. Od dwóch lat pracujemy na torze. Problemem jest to, że sprawdzenie czy dana pozycja jest dla ciebie odpowiednia potrzebujesz pół roku. Startowanie od zera, jeżdżenie i potem „okej, to nie działa”. Kolejna zmiana, restart i pół roku sprawdzania. Trzeba próbować aż znajdzie się rozwiązanie.

Zawodnik Cannondale-Drapac przyznał, że na razie nie celuje w debiut w Tour de France i skupia się wyłącznie na swoim krajowym Wielkim Tourze. Ważne jest to, że doskonale zna tereny, przez które przebiega tegoroczna, setna edycja Giro d’Italia.

W tegorocznej trasie znam prawie każdy podjazd poza Etną i Sardynią. Jestem z Werony, więc etapy w ostatnim tygodniu będą się odbywały godzinę jazdy samochodem z mojego domu. Stelvio jest jedną z moich ulubionych gór. Spędzam tam dwa-trzy tygodnie każdego roku, to ważne miejsce. Wszystko będzie zależeć od sytuacji w wyścigu, ale miło byłoby tam wygrać.