Fot. Bora-Argon 18

Sam Bennett jest jednym z tych kolarzy zespołu Bora-hansgrohe, na których przyjście Petera Sagana będzie oddziaływało bezpośrednio. Presję na odnoszenie zwycięstwa podzieli z mistrzem świata, ale jednocześnie będzie miał mniej szans dla siebie. O nowej rzeczywistości opowiedział portalowi CyclingTips podczas spotkania z mediami w Walencji. 

„W zeszłym roku musiałem celować w zwycięstwo w każdym wyścigu, w którym startowałem. Czułem w związku z tym dużą presję, zwłaszcza w okresie przygotowawczym. W tym roku ta presja jest mniejsza i nie pochodzi od kierownictwa drużyny, ale raczej ode mnie samego,” powiedział Bennett.

Mimo iż Sam Bennett i Peter Sagan urodzili się w tym samym roku, to ich kolarskiego dorobku nie da się porównywać. Jednak Irlandczyk niejednokrotnie udowodnił, że posiada duży potencjał, na przykład w Giro della Toscana 2016, gdy na drugim etapie pokonał Marka Cavendisha. Wcześniej zdarzało mu się także wygrywać z Peterem Saganem.

W to, że dotychczas nie pokazał stu procent swoich możliwości, wierzy także on sam, dlatego postanowił zmienić nieco zimowy sposób budowania formy.

Treck

„W zeszłym roku dużo ćwiczyłem na siłowni, wyciskałem od dziewięćdziesięciu do dwustu sześćdziesięciu kilogramów na jedną nogę. Zyskałem mięśnie, ale nie szybkość. Wzrosła także moja masa ciała. W tym roku pozwalam mojemu ciału pracować naturalnie, jestem lżejszy od większości sprinterów, ale myślę, że ma to dobre strony, ponieważ do finiszu mogę dojechać świeższy i użyć większej mocy,” uważa Bennett.

Najpoważniejsza próba zmierzenia się z najszybszymi kolarzami w peletonie nastąpi w maju, podczas Giro d`Italia. Start we włoskim grand tourze jest największą nowością w programie startów Bennetta.

Zanim to jednak nastąpi, Irlandczyk wystartuje w wielu otwierających sezon i wiosennych wyścigach.

„Zacznę sezon w Tour Down Under, potem wyścig Cadela Evansa, Kuurne-Bruksela-Kuurne i Paryż-Nicea. Program ma mnie przygotować do Giro, który to wyścig jest moim poważnym celem. Jestem zadowolony z tego kalendarza startów, bo będę miał szanse dla siebie, a także zmierzę się z czymś nowym, bo przez ostatnie kilka lat moje starty wyglądały tak samo. Potrzebuję tej zmiany. Nowe cele, nowa motywacja,” przyznał Bennett.

W pierwszej części sezonu nie raz będzie liderem, ale także pomocnikiem Petera Sagana. Czy zdążył już poznać słowackiego mistrza?

„Rozmawialiśmy niewiele. W sumie byliśmy na jednym wspólnym treningu. To miły gość, chodzący po ziemi, myślę, że relacje z nim będą dobre,” ocenił Bennett.

Dużo pracy wiosną oznacza, że start Sama Bennetta w Wielkiej Pętli stoi pod znakiem zapytania. Nie da się ukryć, że jak dotychczas jest to wyścig, który nie przywołuje u niego miłych wspomnień. Przygotowując się do startu w 2015 roku był chory, a w 2016 roku miał kraksę na pierwszym etapie, w której rozciął sobie rękę i miał kilka złamań. Do historii przeszła jego heroiczna walka o przetrwanie, podczas której konsekwentnie okupował ostatnie miejsce w klasyfikacji generalnej.

„Start w Giro i Tourze to duże wyzwanie, ale sprawa wciąż jest otwarta. Gdyby nie tegoroczna kraksa, moje wspomnienia byłyby dobre. To unikatowy, niesamowity wyścig, który absolutnie uwielbiam, jednak myślę, że potrzebuję od niego rocznej przerwy,” przyznał.