Giro d'Italia / giroditalia.it

Holender wróci do Włoch powalczyć o utracone w kraksie zwycięstwo w Giro d’Italia.

W 2016 roku Steven Kruiswijk był w znakomitej formie. La Corsa Rosa szła idealnie po jego myśli – od pierwszych etapów zajmował wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej i nadrabiał sporo czasu nad nierówno jadącymi rywalami. Na czternastym etapie przejął koszulkę lidera i przez kolejne dni spokojnie bronił swojej pozycji.

Niestety na bardzo trudnym, mglistym i śnieżnym zjeździe z Colle dell’Agnello na 19 etapie Holender nie zmieścił się w zakręcie i z ogromną siłą uderzył w bandę. Efektem były połamane żebra i koniec szans na końcowy sukces. Ostatecznie kolarz LottoNL-Jumbo zacisnął zęby i dojechał do Turynu na czwartym miejscu, ale był to ogromny zawód.

W przyszłym roku Kruiswijk ma jeden cel – zwycięstwo w setnej edycji Giro d’Italia. Drużyna nieco się wzmocniła, a Steven najbardziej liczy na Jurgena Van den Broecka i Stefa Clementa.

Nad Giro d’Italia pracujemy już od listopada. Dla mnie bardzo ważne było, żebyśmy pozyskali dwóch kolarzy, którzy pomogą mi w górach. Pojawili się Stef i Jurgen i jestem bardzo szczęśliwy – Kruiswijk powiedział w rozmowie z WielerFlits.nl

Kross

Na starcie Giro w 2017 roku pojawią się najlepsi kolarze świata. Swoją obecność zapowiedzieli m.in. Vincenzo Nibali, Fabio Aru, Ilnur Zakarin, Nairo Quintana, Esteban Chaves, Mikel Landa czy Bauke Mollema. To jednak nie przeszkadza Holendrowi, który jest postrzegany jako jeden z faworytów.

Nie ma większych zmian w moich przygotowaniach. Myślę, że teraz mogę być widziany jako jeden z faworytów. Przynajmniej ja siebie tak widzę. To może mi dodać odpowiedniej presji potrzebnej do dobrej jazdy. Nibali i Valverde nie są małymi chłopczykami, a walczyłem z nimi w poprzednim wyścigu. Nie patrzę na to ile gwiazd pojawi się na starcie. Jeśli chcę wygrać, to muszę dać z siebie wszystko.