Fot. Andrzej Gucwa / naszosie.pl

W ramach cyklu „Diary of two pros” na stronie internetowej UCI dużego wywiadu udzieliła nasza czołowa zawodniczka Katarzyna Niewiadoma. Podwójna mistrzyni Polski poruszyła m.in. temat zakończonego sezonu i przygotowań do kolejnego.

Wolny czas po sezonie wcale nie jest taki łatwy! Bardzo trudno przyzwyczaić się do życia jako normalna osoba… budzić się i zastanawiać: „co będę dzisiaj robiła?”. Cieszę się, że mogłam spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi, ponieważ w ciągu sezonu mało mam okazji by się z nimi widywać. Tak jak rok temu, kilka dziewczyn z mojej drużyny Rabo-Liv Women Cycling Team przyjechało w odwiedziny do mnie na dwa dni. Fajnie jest spotkać się z nimi towarzysko, bez rozmów o kolarstwie. Sporo wędrowałyśmy po górach, spędziłyśmy noc w schronisku, a także miałyśmy wspaniałą kolację bez konieczności liczenia kalorii.

Właśnie wracam do treningów i pomimo tego, że zaczynam dość spokojnie to cieszę się, że znowu wchodzę w schemat i trzymam się harmonogramu.

Ciężko jest wybrać najważniejsze dla mnie wydarzenie z roku 2016. Mam wspaniałe wspomnienia z każdego wyścigu, moja forma utrzymywała się na wysokim poziomie przez cały sezon. Oczywiście bardzo mile wspominam Strade Bianche, gdzie stałam na podium, również wiosenne klasyki przyniosły mi wiele radości, a moje czwarte miejsce na Walońskiej Strzale wraz z wygraną Anny Van Der Breggen z naszej drużyny było wspaniałym wydarzeniem dla całego teamu. Atmosfera na Fleche Wallone jest cudowna, wielkie wrażenie robią ogromne tłumy na Mur de Huy. Wygrałam również ostatni wyścig pierwszej części sezonu w Luksemburgu (na Festival Luxembourgeois du Cyclisme Feminim Elsy Jacobs). Po tej imprezie wróciłam bardzo szczęśliwa do Polski i mogłam świętować zwycięstwo wraz z bliskimi. Następnie udało mi się zdobyć mistrzostwo mojego kraju. Chciałam mieć to trofeum od bardzo dawna, i tym razem wyścig ułożył się dla mnie wręcz idealnie.

Cały sezon był jednak podporządkowany startowi na igrzyskach olimpijskich w Rio. Udało mi się tam zająć szóste miejsce, ale z perspektywy czasu uważam, że wywarłam na siebie zbyt dużą presję. Wyciągnęłam wiele wniosków z wyścigu olimpijskiego, co na pewno przyniesie korzyści w przyszłości. Muszę pamiętać by na każdej ważnej imprezie być sobą, zostać cały czas tą samą Kasią, bo to tylko kolejny wyścig, po którym na pewno będzie wiele okazji do rewanżu.

Mistrzostwa Świata w Katarze były dla mnie bardzo trudne. Wysoka temperatura odebrała mi sporo energii, z tego powodu w jeździe drużynowej na czas nie pojechałam na swoim normalnym poziomie. Lepiej czułam się podczas wyścigu ze startu wspólnego więc myślę, że potrzebowałabym jeszcze trochę więcej czasu na aklimatyzację. Mimo wszystko to również było bardzo ważne i nowe doświadczenie dla mnie.

Prosto z Dohy poleciałyśmy z Anną Van Der Breggen na Galę UCI w Abu Dabi. Tam spędziłyśmy naprawdę wspaniały czas, dużo leżałyśmy na plaży i korzystałyśmy z upalnego słońca. Sama Gala, na której udało mi się zdobyć wyróżnienie dla najlepszej młodej kolarki w kobiecym World Tour, miała niesamowitą atmosferę. Nigdy wcześniej nie miałam okazji spotkać tylu wybitnych kolarzy, którzy okazali się wspaniałymi i normalnymi ludźmi! Byłam trochę zdenerwowana przed możliwością rozmowy ze światową, kolarską czołówką, ale kiedy już zaczęliśmy, to poczułam się jakbym była w jednej wielkiej rodzinie.

To już mój trzeci rok w zawodowej ekipie kolarskiej i przez ten czas zdążyłam poznać wiele tras wyścigów, teraz już wiem w jakim momencie trzeba utrzymywać się na czele grupy. Myślę, że jestem o wiele mądrzejsza niż przed rokiem, dużo zawdzięczam swojej drużynie i dyrektorowi sportowemu. Wielkim wzorem dla mnie jest Anna Van Der Breggen, cokolwiek by się nie działo ona zawsze jest tą samą wyluzowaną Anną. Nigdy niczym się nie przejmuje, nie robi tragedii jeśli coś pójdzie nie tak i mogę się wiele nauczyć poprzez samo obserwowanie jej zachowania.

Jestem naprawdę podekscytowana kolejnym sezonem – do kobiecego World Touru dołączają naprawdę fajne wyścigi, takiej jak Liege-Bastogne-Liege i Amstel Gold Race. Uwielbiam ardeńskie klasyki, czego dowodem jest moja tegoroczna wygrana na Caubergu podczas Boels Ladies Tour. Dlatego też holenderski „Piwny Wyścig” będzie jednym z moich głównych celów na następny sezon.

Nasza drużyna będzie miała nowego sponsora w 2017 roku, wzmocni się również skład zespołu, dojdą nowe dziewczyny i cała ta sytuacja naprawdę nastraja mnie dużym optymizmem. Myślę, że kolejny sezon będzie dla mnie bardzo udany!