Foto: http://www.dohacycling2016.com

Greipel, Sagan, Cavendish, a może Kristoff lub…ktoś inny. Zapraszamy na przegląd faworytów wyścigu o mistrzostwo świata elity.

W niedzielę ostatni akcent gorących mistrzostw Świata w Katarze, najważniejszy wyścig w sezonie, czyli wyścig ze startu wspólnego. Będzie upalnie, będzie płasko i będzie nerwowo. Po raz pierwszy na tych mistrzostwach wyścig ze startu wspólnego wyjedzie na pustynię. Czy wiatry, brak możliwości ukrycia się w cieniu, a także możliwość burz piaskowych może rozerwać peleton? Jest taka możliwość, ale 7 rund po 15,2 km na koniec oraz dotychczasowe wyścigi w niższych kategoriach pozwalają zakładać, że kolarze dojadą do mety w dużej grupie. A kto wtedy ma największe szanse na końcowy triumf?

Andre Greipel (Niemcy) – ocena: 4,5 / 5 – niemiecki sprinter dostał olbrzymie zaufanie od trenerów oraz Niemieckiego Związku Kolarskiego i został kapitanem reprezentacji na katarskie mistrzostwa.  To wielkie wyróżnienie, przecież w kadrze naszych zachodnich sąsiadów są też Marcel Kittel i John Degenkolb. Ale tegoroczne wyniki bronią Gorillę – 3 etapy Giro d’Italia, 1 etap Tour de France, do tego etapy w Tour of Turkey, Tour of Britain, Tour of Luxembourg, a także mistrzostwo Niemiec. Olbrzymia siła, duże doświadczenie oraz umiejętność ustawienia się to jego główne zalety. Minusem dla Greipela paradoksalnie jest silny skład reprezentacji. Czy Kittel i Degenkolb ukryją swoje ambicje i z pełnym poświęceniem pomogą Greipelowi? Deklaracje płynące z obozu niemieckiego są optymistyczne, lecz trudno jest pogodzić tak silne osobowości ku jednemu celowi.

Peter Sagan (Słowacja) – ocena: 4,5 / 5 – Słowak ma najlepszy rok w karierze, pomimo ubiegłorocznego zdobycia tytułu Mistrza Świata. Wreszcie wygrał swój pierwszy monument (Ronde van Vlaanderen), do tego 3 etapy Tour de France, 2 etapy Tour de Suisse, 2 etapy Eneco Tour, 2 etapy Tour of California, Gent-Wevelgem, GP Quebec, a ostatnio tytuł Mistrza Europy. Sagan wreszcie zaczął wygrywać seriami, ubiegłoroczny ciąg drugich miejsc poszedł w niepamięć. Jego spryt, instynkt, technika to cechy, które stawiają go w roli faworyta. Co może mu przeszkodzić? Trasa. Słowak lepiej czuje się, gdy finisz należy do trudnych, a trasa jest selektywna. A w Katarze jest płasko jak stół i szeroko, na pewno nie są to wymarzone warunki dla Słowaka. Lecz w obecnej formie może to nie stanowić dla niego przeszkody.

Kross

Mark Cavendish (Wielka Brytania) – ocena: 4 / 5 – ikona światowego sprintu, kolarz bijący rekordy w ilości zwycięstw, do tego poznał już smak złota Mistrzostw Świata. Nigdy nie można go lekceważyć, choć od Tour de France, gdzie wygrał aż 4 etapy, nie pokazał nic wielkiego. Do tego ostatnio przyplątała się infekcja żołądkowa, która zmusiła „Manxmana” do przerwy w treningach. Jeśli wrócił do formy może być bezkonkurencyjny, szczególnie ze swoim piorunującym przyspieszeniem. Do tego ma bardzo silny 9-osobowy skład (m.in. Rowe, Stannard, Swift, Thomas), który z pewnością w pełni podporządkuje się dla Cavendisha.

Marcel Kittel (Niemcy) – ocena: 4 / 5 – Kittela należy rozpatrywać jako głównego faworyta ale pod jednym warunkiem – Andre Greipel nie dojedzie do finiszu w peletonie. Jeśli „Gorilla” wytrzyma tempo to Kittel ma mieć zadania pomocnicze. A to wielka szkoda, Kittel w każdej innej reprezentacji byłby pewnym liderem. Dwa etapy Giro, jeden w Tour de France oraz masa innych dobrych wyników to jego wspaniała tegoroczna karta, do tego trasa wymarzona dla sprintera jego typu. Jednak „ordnung muss sein” i Kittel musi się podporządkować ustaleniom sprzed wyścigu. Chyba, że sytuacja na trasie ulegnie zmianie.

Alexander Kristoff (Norwegia) – ocena: 3,5 / 5 – Norweg w tym roku obniżył loty, nie ma już tak spektakularnych zwycięstw jak rok temu. Jednak nie wolno go lekceważyć, to nadal rasowy sprinter, świetnie wyszkolony i z niesamowitą siłą. Dodatkową zaletą jest jego dobra dyspozycja w arabskich krajach – w tym roku wygrał już 3 etapy Tour of Qatar oraz 2 etapy w Tour of Oman. Swoją drogą to dość nietypowe dla człowieka z dalekiej północy….A Kristoff na pewno będzie walczył do końca, choć głównym faworytem nie jest.

Fernando Gaviria (Kolumbia) – ocena: 3,5 / 5 – idzie młodość. Kolumbijczyk nie ma jeszcze spektakularnych wyników na swoim koncie, choć dwa etapy w naszym narodowym Tourze, a także ostatnio wygrana w Paris-Tours (po wspaniałej solowej akcji) pozwala sądzić, że może być wysoko. Forma jest, młodzieńcza buńczuczność też, więc nic nie stoi na przeszkodzie by zdobywać medale na Mistrzostwach Świata

Nacer Bouhanni (Francja) – ocena: 3,5 / 5 – „Bokser” w tym roku jeździł w Cofidisie, drużynie ProContinental, więc siłą rzeczy nie był w stanie rywalizować we wszystkich wyścigach. A i tak wygrywał sporo, etapy w Criterium du Dauphine, Paris-Nice i Volta a Catalunya to świetne wyniki, stawiające go w czołówce sprinterów. Problemem jest psychika – pamiętamy jego bójkę przed Tour de France, gdy musiał zostać wycofany ze względu na uraz ręki, a także wyścig w Hamburgu, gdy zajeżdżał drogę innym kolarzom. Oby w Katarze zachował nerwy na wodzy, a może sprawić sensację.

Greg Van Avermaet (Belgia) – ocena: 3,5 / 5 – mistrz olimpijski z Rio ma szansę zdobyć dublet. Tylko czy ma szansę z rasowymi sprinterami na równorzędną walkę? Może być ciężko, choć jeśli peleton zmaleje do 20-30 kolarzy, to szanse Belga rosną. Z Saganem potrafi wygrywać, ostatnio sztuka ta udała mu się w Montrealu. Tylko, że tam trasa była trudna, a czy na płaskiej trasie uda mu się powtórzyć taki sukces? A na dodatek, ma w drużynie rywala do podium w postaci Toma Boonena….

Tom Boonen (Belgia) – ocena: 3 / 5 – kolejny były mistrz świata, kolejna legenda sprintów, do tego wspaniały klasykowiec, wielokrotny zwycięzca zielonej koszulki na Tour de France. 5 lat temu Tornado Tom byłby głównym faworytem. A dzisiaj? Nadal jest uważany za jednego z faworytów, ale niestety, wiek robi swoje, forma już chyba nie ta co wcześniej. Jednak nie wolno go lekceważyć, olbrzymie doświadczenie i umiejętności mogą mu pozwolić na wspaniałe podsumowanie kariery. Podium jak najbardziej realne.

Arnaud Demare (Francja) – ocena: 3 / 5 – zwycięzca Mediolan-San Remo – to już rekomendacja sama w sobie. A mimo tego chyba należy uznać ten wynik za niespodziankę. Nie nawiązał w kolejnej części sezonu do tego sukcesu, ostatnio wygrany Memoriał Francka Vandenbroucke’a pozwala jednak sądzić, że forma wraca. I jest jeszcze kwestia dogadania się z Bouhanni’m a może to być trudne bo kolarze, delikatnie mówiąc, nie przepadają za sobą. Kandydat do pierwszej piątki.

Dylan Groenewegen (Holandia) – ocena: 3 / 5 – lider Pomarańczowych wypłynął na szerokie wody w tym roku. 11 zwycięstw, większość z nich to jednak mniejsze wyścigi, natomiast ukoronowaniem sezonu jest dla niego mistrzostwo Holandii, do tego pierwsza wygrana z cyklu World Tour, jeden etap w Eneco Tour. Dodatkowym atutem jest bardzo silna drużyna (De Kort, Terpstra, Van Emden, Van Poppel, a przede wszystkim Dumoulin). Stać go na miejsce na podium, szczególnie jeśli drużyna zrobi swoje.

Caleb Ewan (Australia) – ocena: 2,5 / 5 – z każdym rokiem ma coraz więcej sukcesów, choć ten rok nie obfitował w takie spektakularne jak etap Vuelty rok wcześniej. Dwa etapy w Tour Down Under oraz wygrana w Cyclassics Hamburg (po dyskwalifikacji Bouhanniego) to jego najlepsze tegoroczne rezultaty. Australijczycy w tym roku stawiają na medal, a realnie rzecz biorąc Ewana stać na pierwszą piątkę.

John Degenkolb (Niemcy) – ocena: 2,5 / 5 – kolejny świetny sprinter u naszych zachodnich sąsiadów, ale w porównaniu z Kittelem i Greipelem to jednak niższa półka, szczególnie na taką trasę. Do tego odczuwa jeszcze dyskomfort związany z fatalną kontuzją palca jeszcze sprzed sezonu. Za rok mistrzostwa będą w Bergen, tam na pewno powalczy o medal, a teraz będzie czołowym rozprowadzającym, chyba, że Kittel i Greipel nie wytrzymają trudów wyścigu. Wtedy otworzy się dla niego szansa na podium.

Elia Viviani (Włochy) – ocena: 2 / 5 – mistrz olimpijski z Rio w omnium nie będzie dobrze wspominał tegorocznego sezonu szosowego. Tylko dwa zwycięstwa, choć pierwsze z nich w niedalekim Dubaju pozwalają na wskazanie go jako jednego z faworytów do pierwszej dziesiątki.

Giacomo Nizzolo (Włochy) – ocena: 2 / 5 – pechowy kolarz, od dwóch lat wygrywa klasyfikację punktową w Giro d’Italia, a jeszcze nie ma sukcesu etapowego. Sporo miejsc punktowanych na wyścigach, jednak tutaj będzie raczej pomagającym dla Vivianiego, a w razie niedyspozycji rodaka, sam spróbuje finiszować, choć chyba tylko walcząc o pierwszą dziesiątkę.

Michael Matthews (Australia) – ocena: 2 / 5 – jeden z nielicznych, który ma „potrójną koronę” – wygrane etapowe w trzech wielkich Tourach. Ale były to z reguły etapy z mniejszych grup lub z ucieczek. Świetny kolarz, ale na wyścigi jednodniowe, pagórkowate, tutaj jeden z głównych pomocników dla Ewana.

Juan Jose Lobato (Hiszpania), Sam Bennett (Irlandia), Grega Bole (Słowenia), Luka Mezgec (Słowenia), Aidis Kruopis (Litwa), Ariel Maximiliano Richeze (Argentyna) – ocena: 1,5 / 5 – każdy z tych sprinterów pokazał się z dobrej strony w tym roku, jednak walka o czołową piątkę to raczej za wysokie progi dla tych skądinąd dobrych kolarzy. Kandydaci do czołowej dziesiątki.

A jak w tym zestawieniu wyglądają Polacy? Nie ukrywajmy, nasi rodacy przy finiszu z dużej grupy nie są faworytami. Najszybszymi z naszej reprezentacji są Maciej Paterski i Łukasz Wiśniowski, lecz trudno sobie wyobrazić by mogli powalczyć z Greipelem, Saganem czy Cavendishem. Niemniej jednak, przy dobrym układzie pierwsza dziesiątka byłaby dobrym wynikiem, a pierwsza piątka to spełnienie marzeń. Należy również pamiętać o warunkach atmosferycznych, one mogą zmienić równowagę sił i wyłonić innego faworyta niż ci, którzy są faworytami przed wyścigiem. Trzymajmy więc kciuki za naszych, niech przywiozą z Kataru dobre miejsce.