UCI / Graham Watson

Włoch, Australijczyk i Kolumbijczyk przewrócili się na zjeździe z Vista Chinesa i stracili szanse na medal Igrzysk Olimpijskich. Niestety kraksy wykluczyły też ich występy w środowej jeździe indywidualnej na czas.

Vincenzo Nibali i Sergio Henao zaatakowali na ostatniej wspinaczce pod Vista Chinesa. Po chwilowych problemach dojechał do nich Rafał Majka i wydawało się, że ta trójka pogna do mety i między siebie rozda medale. Wąskie, ciemne i trudne technicznie zjazdy zweryfikowały jednak te przypuszczenia – Nibali i Henao przewrócili się na niebezpiecznym łuku i, pomimo zaledwie kilkunastu kilometrów do mety, wycofali się z rywalizacji. Włoch doznał złamania obojczyka, a Kolumbijczyk grzebienia kości biodrowej.

Vincenzo siedział na krawężniku w ciszy. Słowa nie miały sensu, patrzyliśmy na siebie, ale nic nie dało się powiedzieć. Jego morale było w strzępach. Pojechaliśmy perfekcyjny wyścig, chłopaki byli niesamowici, ale pechowy poślizg odebrał nam wszystko – mówił po wypadku selekcjoner reprezentacji Włoch Davide Cassani.

W tym samym miejscu, okrążenie wcześniej, upadł Richie Porte. Australijczyk, po początkowym pechu (m.in. dwa defekty) wrócił do rywalizacji i pokazywał znakomitą formę. Znalazł się na czele i zmierzał po wysoką pozycję w końcowej rozgrywce.

Odjeżdżaliśmy w małej grupce na zjeździe, ale wyszedłem z jednego zakrętu, a tam leżał gość, który wcześniej się rozbił. Nie miałem gdzie uciec. Na szczęście drzewo zatrzymało mnie przed upadkiem w przepaść.

Kontuzja złamania stawu barkowego wyklucza Australijczyka z jazdy indywidualnej na czas. W środę zarówno Porte jak i Nibali mieli walczyć o medal na wymagającej trasie, na której kolarze dwukrotnie pokonają pierwsze okrążenie znane z wyścigu ze startu wspólnego. Wcześniej z czasówki wycofał się Henao, który postanowił skupić się na sobotniej rywalizacji.

  • Jacek

    Wszystkim, którzy walczyli jak lwy, dając nam niesamowite emocje, a którzy ucierpieli w kraksach, dziękuję za te emocje, i życzę szybkiego powrotu do pełni zdrowia i do ścigania! Vincenzo, Richie, Sergio i inni – trzymajcie się!