Fot. www.trekbikes.com

Motywacja do treningu jest u większości z nas na stałe wpisane w DNA. Czasami przychodzą jednak dni, w których zebranie się w sobie jest trudniejsze niż zwykle. Istnieją jednak sprawdzone sposoby, aby sobie pomóc!

1. PRZYPOMNIJ SOBIE, JAKA JEST TWOJA MOTYWACJA DO TRENINGU

Wszyscy jeździmy na rowerze w jakimś celu, niezależnie czy uświadomionym czy nie. Uwielbiamy uczucie zmęczenia po treningu, endorfiny rozpływające się w żyłach, kolejny pokonany podjazd, zrzucenie kilku kilogramów, następnego KOM-a na Stravie, dobrze pojechany wyścig czy po prostu niepowtarzalne uczucie wolności podczas jazdy na rowerze.

Kiedy mamy trudności ze zrobieniem pierwszego kroku, czyli na przykład przygotowania ubioru na wyjazd, warto wyobrazić sobie co czeka nas po powrocie, w jakim stanie emocjonalnym i fizycznym wrócimy. Taka prosta wizualizacja pozwala pokonać początkowe trudności i już za chwilę cieszyć się jazdą na rowerze i czasem dla siebie.

Kross

Wskazówka ta szczególnie odnosi się do tych z nas, którzy mają bardzo napięty grafik zajęć. Wygospodarowanie w nim czasu na trening nierzadko wymaga wzbicia się na wyżyny zarządzania czasem, dlatego jeśli już tę chwilę dla siebie znajdujemy, warto to wykorzystać i dodatkowo pobudzić się do wysiłku.

Oprócz wykonania treningu, wzmacniamy też w ten sposób swoją pewność siebie.

„Odrzucając pokusę, zyskujesz siłę. Odrzucając wielką pokusę, zyskujesz wielką siłę.”

2. NIE BĄDŹ ZBYT WYMAGAJĄCY WOBEC SIEBIE

Wielu ludzi trenujących kolarstwo to jednocześnie osoby stawiające sobie wysokie cele. Dużo od siebie wymagamy, a jeśli oczekiwania nie zostaną spełnione, frustracja i złość narastają. U niektórych powoduje to wzrost motywacji do treningu, ale należą oni do mniejszośći. Zdecydowana większość traci motywację do treningu, gdy po raz kolejny nie spełniają pokładanych w sobie nadziei.

Kluczem jest dozowanie sobie tego, czego od siebie wymagamy. Kolarstwo jest sportem wytrzymałościowym, w którym poprawa wydolności zachodzi stosunkowo powoli w porównaniu do wielu innych dziedzin życia – tutaj godziny włożonej pracy nie są widoczne po kilku dniach, tygodniach, a czasami nawet miesiącach. Niekiedy potrzeba całego sezonu lub dwóch, aby z małych postępów i nabudowanej kondycji czerpać soczyste owoce w sezonie trzecim i kolejnych.

Starajmy się zrealizować 80-90% planu treningowego, jeśli nie zawsze możliwe jest 100%.

Wykonujmy interwały tak mocno jak trzeba, a nie tak mocno jak chcielibyśmy (czyli każdy na maxa).

Wyciągajmy wniosków z wyścigów, które nam nie poszły, wdrażajmy rozwiązania i idźmy dalej.

Mamy nawał obowiązków w pracy, syn zachorował, żona jest na wyjeździe zawodowym – pogadajmy z trenerem, odpuśćmy trochę roweru przez kolejne dni i zastanówmy się jak to nadrobić w kolejnym okresie.

W skrócie: dostosowujmy trening do życia, a nie życie do treningu.

3. STOSUJ „WŁĄCZNIKI MOTYWACYJNE”

Każdy z nas ma swoje „włączniki”, które dodają powera. Ulubiony kawałek muzyczny, idealny poranek przed treningiem, ulubiona kawa, niespieszna rozmowa z partnerem/partnerką, zaplanowanie ulubionej trasy na rower, przebranie się w ulubiony zestaw ciuchów, nowy sprzęt/gadżet, wyjazd w ciekawe miejsce.

Zapisujmy sobie sytuacje, rzeczy, ludzi, którzy działają na nas w sposób pobudzający i motywujący. Starajmy się wykorzystywać tę wiedzę do motywowania się nie w sposób przypadkowy, ale usystematyzowany, czyli wtedy, kiedy będziemy chcieli.

4. ZACZNIJ WSPÓŁPRACĘ Z TRENEREM

Nadzór z zewnątrz zawsze motywuje do bardziej wytężonej pracy. Świadomość, że ktoś będzie oglądał i oceniał naszą jazdę często dodatkowo, pozytywnie mobilizuje. Wiemy też, że zyskamy informację zwrotną na temat naszego treningu, aktualnej formy i zalecenia na przyszłość.

Czasami przeklina się go w myśli („czemu aż tyle tych interwałów?!”), ale rola motywująca jest spełniona :).

Dodatkowo dzięki trenerowi masz szansę szybciej osiągnąć swoje cele, zmniejszyć ryzyko przetrenowania poprzez stosowanie sprawdzonych i uzasadnionych fizjologicznie metod oraz poznać jak działa swój organizm, a nawet osiągnąć limity swoich możliwości przy odpowiednio ciężkiej pracy.

5. UMÓW SIĘ ZE ZNAJOMYMI

To dodatkowa motywacja z zewnątrz. Jeśli zawsze marzyłeś/-aś o wstawaniu wczesnym rankiem na trening, a ciężko było zmusić się do tego dłużej niż kilka dni z rzędu, może warto umówić się z inną osobą. Zwykle głupio jest nam odmówić spotkania z błahego powodu, toteż motywacja do wyjścia na trening znajduje się sama.

6. WYLUZUJ

Swobodne podejście do treningu i kolarstwa to złoty środek, podobnie jak w innych dziedzinach życia. Owszem, realizacja planu i osiąganie kolejnych celów są świetne, ale dają radość tylko przy spokojnym, wyluzowanym podejściu do tego, co się robi.
Czerpanie radości z kolarstwa to istota sprawy i często stanowi główną i najważniejszą motywację do wyjścia z domu.

Więcej na www.way2champ.com/blog

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułIO: Część brukowanych odcinków przykryto asfaltem
Następny artykułTinkov: „Za parę lat wrócę”
Arek Kogut
Założyciel i trener w Way2Champ. Pierwszy w Polsce certyfikowany trener Międzynarodowej Unii Kolarskiej UCI z siedzibą w Szwajcarii. Inne certyfikaty: PZKol, Training Peaks, USA Cycling 3, Peaks Coaching Group Power Meter Advanced Coaching. Posiada 10-letnie doświadczenie zawodnicze i 5-letnie trenerskie. Zaawansowana analiza treningów z pomiarem mocy to jego specjalność. Trenuje m.in. Kasię Niewiadomą, Pawła Cieślika i Karola Domagalskiego, a także ambitnych amatorów kolarstwa. Mąż i ojciec.