Fot. Sadhbh O`Shea/cyclingnews.com

Pierre Rolland po dziewięciu sezonach spędzonych we francuskich drużynach, przeniósł się do amerykańskiego składu, co zmusiło go nie tylko do nauki języka angielskiego, ale także do zmiany sposobu patrzenia na kolarstwo. Francuz po kilku miesiącach w Cannondale opowiedział portalowi cyclingnews.com jak ocenia zmianę pracodawcy.

Pierwszą najbardziej zauważalną różnicą jeśli chodzi o sposób pracy jest zmniejszenie liczby dni wyścigowych, a zwiększenie treningowych. Do tej pory Rolland przejechał dwadzieścia jeden dni wyścigowych, czyli o czternaście mniej niż w tym samym okresie w poprzednim sezonie.

Przedtem przygotowywałem się do wyścigów ścigając się, teraz robię to podczas treningów. To jest dla mnie największa zmiana. W lutym startowałem w niewielkim wyścigu, potem miesiąc trenowałem, znów wystartowałem, by ponownie trenować trzy tygodnie – opowiada Rolland.

Istotną zmianą dla byłego kolarza drużyny Europcar jest znalezienie się w międzynarodowym otoczeniu. Poprzednio, tylko trzech kolarzy w drużynie nie było Francuzami, z czego jeden był francuskim Kanadyjczykiem.

W Europcarze byliśmy jak rodzina. Tu jest piętnaście narodowości, co poszerza punkt widzenia i motywuje do nauki języka. W październiku ubiegłego roku, gdy pojechałem na pierwsze zgrupowanie do Aspen w ogóle nie mówiłem po angielsku. Teraz mówię trochę, rozumiem, jestem w stanie komunikować się z kolegami, a także podczas spotkań z dyrektorami sportowymi – mówi Rolland.

Powód zmiany drużyny był w przypadku Rollanda podobny, jak u większości kolarzy, którzy przez dłuższy czas ścigają się w jednej ekipie (Rolland jeździł u boku Jeana-Rene Bernaudeau siedem lat). Wierzy, że praca w drużynie Cannondale pozwoli mu znaleźć te dziesięć procent swoich możliwości, które zgubił ścigając się we francuskich składach.

W ciągu ostatnich dwóch lat nie zrobiłem zbyt dużego postępu. Moje występy były dobre, ale nie najlepsze. Myślę, że za każdym razem dawałem z siebie dziewięćdziesiąt procent możliwości. Szukam teraz tych dziesięciu, by osiągać jak najlepsze wyniki. Musiałem zrobić jakiś ruch, by dokonać zmiany, otworzyć swój umysł na nowe rzeczy i nowe wyzwania – przyznał Rolland.

Najbliższym wyzwaniem dla Pierre`a Rollanda będzie wyścig Tour de Romandie.

Po wyścigu w Romandii pojadę na rekonesans w Alpy, a potem na obóz treningowy. Po Tour de Romandie będę myślał o Tour de France, teraz nie jest na to dobry czas, bo trzeba skoncentrować się na ściganiu. Odliczanie do Touru rozpocznie się po Wyścigu dookoła Romandii – zakończył Rolland.

W Szwajcarii Rolland chciałby zająć miejsce w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej, wygrać etap lub założyć koszulkę najlepszego górala – nie ma sprecyzowanych celów, uważa, że wszystkie z wyżej wymienionych osiągnięć będą dla niego satysfakcjonujące.