Ostatni miesiąc nie był udany dla Andrew Talansky’ego. Wydaje się jednak, że ciężkie chwile są już za nim. W sobotę został on mistrzem USA w jeździe na czas.

Dwa tygodnie temu, niespełna 27 letni Amerykanin, postanowił wycofać się z Tour of California już podczas pierwszego etapu. Nie minęło jednak wiele czasu, a jeden z liderów zespołu Cannondale – Garmin znów stanął na najwyższym stopniu podium. Tym razem, zdobył on tytuł mistrza kraju w indywidualnej jeździe na czas.

W Kalifornii szybko podjąłem decyzję o wycofaniu się. Czułem, że nie dokonam niczego dobrego, dlatego wolałem zrezygnować. Miałem też w głowie to, że mieszkam całkiem blisko Sacramento, dzięki czemu powrót nie trwałby długo. Kiedy już byłem u siebie, postarałem się o to, bym mógł dłużej pospać. Odstawiłem też rower na całe 5 dni. Nie chciałem za wszelką cenę budować formy. Moim celem było wrócić do zdrowia. – powiedział ubiegłoroczny zwycięzca Critterium du Dauphine.

Powrót do dobrej dyspozycji był dla mnie dość ciężki. Przez kilka pierwszych poranków dość szybko wracałem do domu, bo nie byłem w stanie dać z siebie tyle ile powinienem. Na szczęście dość szybko wszystko wróciło do normy. Bardzo pomogła mi też żona, która przez cały czas mnie wspierała. Teraz po części się jej odpłaciłem. – zakończył.

Głównym celem specjalisty od wielkich tourów jest ponownie Tour de France. Być może w tym sezonie pech w końcu go opuści i uda mu się powalczyć o miejsce w ścisłej czołówce.

 

BMC

foto: slipstreamsports.com