Road Trophy – pod tą dość wymowną nazwą rozegrany zostanie na początku września etapowy wyścig na szosie. Nie przez przypadek gospodarzem będzie znana szerokiej rzeszy kolarzom gmina Istebna, położona w samym sercu Beskidów, na pograniczu polsko-czesko-słowackim. To tutaj zrodził się kultowy MTB Trophy, do którego Road Trophy w wielu aspektach nawiązuje.
Nasza impreza to pierwsza tego rodzaju w Polsce propozycja nadzwyczajnych doznań dla amatorów szosowego ścigania i prawdziwych koneserów kolarstwa. Wspólnym mianownikiem są strome i długie asfaltowe serpentyny, których w tej części Beskidów jest prawdziwe zatrzęsienie. Jakość dróg jest z roku na rok coraz lepsza, głównie dzięki inwestycjom z udziałem dofinansowania Unii Europejskiej. Przykładem są nowe nawierzchnie z Wisły na Kubalonkę, przez Przełęcz Salmopolską, czy wokół Trójstyku. 

Zawodnicy w czasie 3 etapów zmierzą się z górskimi, zróżnicowanymi trasami w Polsce, Czechach i Słowacji. Klasyczna Pętla Beskidzka z Przełęczami: Salmopol i Kubalonka, krótka pętla wokół Trójstyku gwarantują niezapomniane wrażenia pod względem sportowym, ale także krajobrazowym.

Edycja 2011 jest drugą edycją wyścigu, który planujemy organizować corocznie na rożnych trasach w okolicach Istebnej, na wzór MTB Trophy. Choć „Trophy” zobowiązuje, to na początek nie serwujemy arcy trudnych tras i super stromych podjazdów. Przyjdzie na to czas w kolejnych edycjach, edycję 2011 traktujemy jako kolejną, dobrą „rozgrzewkę” przed latami przyszłymi.

Wyścig Road Trophy w Beskidach jest tylko jeden. Satysfakcja z pokonania tras gwarantowana. Malowniczy start peletonu „szosowców” bezcenny.

Czekają na Was 3 etapy, w których każdy znajdzie coś dla siebie:

Etap I – Pętla Beskidzka – 100 km
Etap II – Kocierz – około 150km
Etap III – Wokół Trójstyku – około 80km

W sumie – 3 dni, 3 etapy, 3 kraje, 340 kilometrów i 4600 metrów przewyższeń.

Etap I

90-cio kilometrowy klasyk nawiązujący do najlepszych tradycji szosowych w Beskidach. Trasa ta od kilku lat jest pokonywana na różny sposób i w różnych kombinacjach przez kolarzy uczestniczących w 1-dniowym maratonie Pętla Beskidzka. Tym razem jest to pierwsza próba sił uczestników ROAD TROPHY o kierunku „lewym”, czyli przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

Już pierwszy odcinek wielkiej dla nas Pętli to wyjątkowo stroma ściana asfaltu na północnych stokach Ochodzitej i Koczego Zamku. Peleton rozciąga się, a kompaktowe korby i „górskie” przełożenia darzymy szacunkiem …

Szybki zjazd z Ochodzitej, przepleciony kawałkiem bruku (uwaga!), to nowa nawierzchnia asfaltowa, którą dotrzemy do ronda w Milówce. Skręt w lewo i następuje bardziej płaski odcinek, dający trochę wytchnienia. Od Węgierskiej Górki zaczynaja się znowu „górki”, które tak bardzo w Beskidach kochamy. Najdłuższy podjazd czeka nas od Buczkowic przez Szczyrk na Przeł. Salmopolską, tak chętnie odwiedzaną przez profi. Zdarzyło nam się już spotkać tam Sylwka Szmyda na treningu przed Tour de France. Nie sposób jednak dotrzymać mu tempa …;-)

Zjazd do Wisły, rondo i kolejny podjazd, tym razem nowym asfaltem na Kubalonkę, pięknymi serpentynami przez świerkowe lasy.

Z Kubalonki skręcamy w lewo na Szarculę i Stecówkę i jedziemy ładną leśną drogą, z dala od ruchu samochodów. Zjeżdżamy wąskim odcinkiem do doliny rzeki Olzy i skręcamy w lewo by ponownie wspiąć się na Ochodzitą, gdyż tam zlokalizowany jest pomiar czasu. Ostatni odcinek niejeden uczestnik podejdzie z buta …;-)

Etap II

Etap drugi jest najdłuższym z wszystkich trzech maratonów ROAD TROPHY. Prowadzi przez niezwykle ciekawie przyrodniczo i krajobrazowo tereny pogranicza polsko-słowackiego, mało jeszcze zane w środowisku kolarskim. Ciekawostką geograficzną jest fakt, że po słowackiej stronie oraz w dolinie Czadeczki i Krężelki w Jaworzynce spływające wody należą do zlewiska Morza Czarnego, bo należą do dorzecza Wagu i Dunaju.

Etap III

Trasa etapu trzeciego bezpośrednio nawiązuje do dystansu MINI maratonu Pętla Beskidzka z roku 2009. Tylko 66 km, a suma wzniesień ponad 1300m! Trasa bardzo malownicza i urozmaicona, takie Road Trophy w pigułce.

Początkowe 5 km to znany już wszystkim góralom sztywny podjazd pod Ochodzitą, którą w końcówce, w ramach bonusu, odwiedzimy ponownie. Z Koniakowa szybki zjazd przez Beskid i na skrzyżowaniu w Jaworzynce kierujemy się na południe w stronę styku 3 granic: polskiej, czeskiej i słowackiej.

Zanim jednak przekroczymy granicę polsko-czeską zjeżdżamy do doliny Czadeczki, skąd trasa pnie się malowniczą drogą przez Zapasieki na Wyrchczadeczkę. Tam czekają nas fantastyczne widoki na mniej znaną, ale bardzo malowniczą część Istebnej i Jaworzynki. Kręte, wąskie i dobre jakościowo drogi doprowadzają na sam koniec Polski: Wawrzaczów Groń góruje na Trójstykiem, skąd już tylko rzut kamieniem (lub obrót korbą) do Czech.

Pierwsze 800 m drogi w Czechach to niestety najgorsza jakościowa nawierzchnia w całym wyścigu, ale z wielką ostrożnością da się po niej przejechać. Nagrodą jest 10 km serpentyna jak z baśniowej krainy Narnii, jak celnie zauważył jeden z uczestników Pętli Beskidzkiej 2009. Droga stworzona dla szosowców, praktycznie bez ruchu samochodów, gładka jak stół, po której jazda daje niemałą satysfakcję i przyjemność.

Płaskie szybkie odcinki prowadzą przez Mosty i Jablunkov, w którym skręcamy w prawo w kierunku Jasnowic i byłego (na szczęście) przejścia granicznego. W Bukovcu, jeszcze przed granicą PL-CZ, czeka nas sztywny podjazd i chwila wytchnienia przed ostatnim, już do mety podjazdem na Ochodzitą. Prawie 9 km podjazd kończymy pod szczytem dobrze nam znanej Ochodzitej, gdzie zasłużenie wręczamy koszulkę ROAD FINISHERA

Źródło: www.road.webworld.pl